#BLOGMAS
Ho, ho, ho! Dzisiaj pogadamy! W zasadzie ja się wygadam i mi się zrobi lżej ale Wy możecie wygadać się w komentarzach, chętnie z Wami porozmawiam. Czasem ktoś się pyta czy siebie akceptuję, swoje ciało, włosy, życie. I cholera powiem Wam, że z ręką na sercu akceptuje siebie taką jaką jestem. Nigdy nie narzekałam poważnie na swoje ciało, to że zaczęłam się odchudzać było spowodowane chwilą, danym momentem ale nie brakiem akceptacji. Według mnie kobieta jest piękna kiedy właśnie akceptuje siebie i się uśmiecha. A mi uśmiech towarzyszy zawsze, pewnie czasem mam doły ogromne i jedyne co robię to leże pije wino i oglądam smutne filmy przy których płacze jak bóbr, ale nigdy nie pokazuje tego nikomu bo po co? Pytacie też czy czuje się już chuda czy jeszcze gruba? I to jest głupie pytanie, albo ja jestem głupia i ciężko mi na nie odpowiedzieć. Nie czuję się ani chuda, ani gruba czuję się normalna. Noszę rozmiary od M do XL, same wiecie jaka jest rozmiarówka. Już dawno przestałam przejmować się nadrukowanymi literkami na metce bo od tego można zwariować, prosty przykład kupując jeansy w mojej ulubionej sieciówce tally wejl czasem XL jest na mnie idealne a bywa takie XL, że nawet nie zdołam wcisnąć takich spodni na łydki. To tylko L I T E R K I, nic nie znaczące - SERIO. Jeśli już to ja zwracam największą uwagę na odbicie w








