Pokazywanie postów oznaczonych etykietą babygirl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą babygirl. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 grudnia 2017

#BLOGMAS Ile zjesz w te święta? | dowlaszpaula


Czy  boisz się tych nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia? Boisz się, że cała dieta runie niczym mur? Ja mam mieszane uczucia, trochę się boję a trochę myślę, że bez przesady nie ma co dramatyzować! Na co dzień nie mam jakiejś osobnej diety, jemy wszyscy w domu to samo; ja po prostu robię sobie indywidualne kolację czy śniadania ale obiady jemy takie same! Staram się jeść pożywne śniadanie, takie które da mi kopniaka i energię na cały dzień, potem obiad i kolacja ... a w czasie świąt to wszystko wywraca się do góry nogami! Mama dwa dni przed świętami zaczyna szał gotowania, w całym domu pachnie i co chwilę coś "trzeba" spróbować! Dodatkowo te słodkości wiszące na choince które kuszą za każdym razem jak się na nią spojrzy! Dwie wigilie u jednych i drugich dziadków a na stołach moc pyszności! Dla każdego coś co lubi, tak aby nikt nie czuł się pokrzywdzony. A jednak wszyscy i tak się sięgają po karpia i barszcz! Godzina przy stole, druga godzina i trzeba jechać do drugich dziadków a tam znowu same pyszności. I dwa dni świąt gdzie znowu jedna i druga babcia serwują same cuda! I ja jako miłośniczka słodkości nie boję się, że zatracę się w ciastach bo jednak ja aż taka ciastowa nie jestem ale mięsko, pierogi i sosy - są moją miłością! W dodatku Babciny kompot podawany do obiadu, który smakuję niczym lukier bo cukru w nim tyle ile ja zużywam przez cały rok... I nie są to narzekania, to są najcudowniejsze chwilę w roku! Siedząc z rodziną która może i przez cały rok czasem się na siebie wkurzy, lekko zdenerwuje to magia świąt sprawia, że każdy ze sobą rozmawia, żartuje i cieszy się tym, że można być ze sobą! Święta są naprawdę piękne, i nie mówię tu o prezentach od Świętego Mikołaja bo one są tylko dodatkiem. Bardzo współczuje osobom które mówią, że nienawidzą świąt - muszą mieć jakieś smutne wspomnienia związane  z tym czasem. Ja dostałam od swoich rodziców ocean miłości, który zresztą wylewa się na mnie do tej pory i mogę śmiało stwierdzić, że jestem trochę rozpieszczona - ale zrobię wszystko, stanę na rzęsach aby kiedyś moje dzieci

poniedziałek, 17 lipca 2017

Poradnik! Jak wyluzować? | dowlaszpaula





Mój pierwszy poradnik - KLIKAJ TUTAJ :-)


6 porad jak wyluzować! ( z przymrużeniem oka )

1. Codziennie rano jak mantrę powtarzasz idealny makijaż i nienaganną figurę. Często makijaż odbiega od tego idealnego a włosy żyją swoim własnym życiem a Ty wychodzisz z domu wściekła - znasz to? Odpuść sobie. Nałóż podkład, wytuszuj rzęsy, rozpuść włosy i idź podbijać świat. Nie mówię abyś od razu zrobiła sobie " no make-up day" ale warto pominąć konturowanie, i idealne kocie oko! Więcej luzu i naturalności. Włosy też muszą być luźne, nie ma nic gorszego jak fryzura a'la hełm - czyli pół butelki lakieru do włosów wylanego na głowę. Przytoczę tu pewną historyjkę którą opowiadała mi moja mama. Kiedyś miała koleżankę która miała grzywkę i ona tą grzywkę traktowała ogromną ilością lakieru do włosów, kiedy szły na spacer i wiał wiatr jej grzywka podnosiła się w całości jak płachta. Czy takie coś jest ładne? NIE!

2. Budzisz się i chwytasz telefon, sprawdzasz jaka dziś pogoda, co się wydarzyło w nocy, ile masz polubieni na IG,  ustalasz plan dnia - wszystko misternie zapisujesz w telefonie, sprawdzasz czy przelew wpłynął już na konto, włączasz ulubiony kanał na YT i jesz śniadanie, wychodzisz domu... o ku&^a zapomniałaś power banka wracasz szybko po niego, bo przecież Twój smartfon musi być ciągle naładowany. Hej, wyluzuj! Zrób sobie weekend bez telefonu, laptopa a co najważniejsze bez internetu! Ja np. marzę o tym aby na dwa dni wyłączyć telefon i nie otwierać laptopa - serio!

poniedziałek, 13 marca 2017

Baby Shower!


Baby Shower !



Cześć i czołem! Już jest po naszym Baby Shower i wiem, że wiele z Was czeka na ten post bo trąbiłam o przygotowaniach od hmmm dwóch miesięcy i zamęczałam Was gadaniem na insta story.  Wszystko wyszło pięknie i tak jak zaplanowałam idealnie - serio :-). Balony różowe i te figurki są z aliexpress ale linki do nich już wygasły, lecz wystarczy że wpiszecie tam hasło "baby shower" to zasypie Was lawina słodkich gadżetów. Tort z pampersów robiła moja mama, i wyszedł przepięknie, a za wszystko co na stole odpowiadała Ewa, jedzenie było piękne i smaczne. Wszystko ze sobą idealnie współgrało! Zapraszam na fotorelacje :-)


sobota, 18 lutego 2017

Jestem jaka jestem i kocham to!


Cześć i czołem, już jestem! :-)
Wczoraj się zakochałam, wieczorem po zumbie odpaliłam sobie YouTube i wpadłam całkiem przypadkiem na kanał dziewczyny LoeyLane, ma ona ponad milion subskrybcji i jest plus size! Weszłam na filmik w którym robiła przymiarki strojów kąpielowych na sobie i przepadłam! Na moje oko waży ona ok. 130kg, jej ciało mogłoby się zdawać jest brzydkie i zaniedbane ale to ile ona ma w sobie ... seksu i pozytywnej energii, to sprawia ,że jej ciało jest piękne! Pokazuje swoje nogi, brzuch a ja patrzę na nią z otwartą buzią i myślę sobie " ej dziewczyno wymiatasz!" ! To jest właśnie to o czym często mówię, jeżeli my siebie pokochamy to i świat nas pokocha! Ja czasem dostaje komentarzy " wcale nie masz idealnego ciała " - owszem nie mam ale czy ja kiedykolwiek powiedziałam, że mam idealnie ciało? Nie! Zdarzyło mi się powiedzieć, że moje ciało dla mnie jest super! Ale nie twierdzę, że jestem najpiękniejsza i naj naj naj! Ale akceptuje siebie w 101%! Teraz ktoś spyta się " ej ale przecież w Tobie nie ma nic takiego wspaniałego." No i oczywiście nie ma we mnie nic nadzwyczajnego ale właśnie o to chodzi by akceptować swoją normalność. Co było ciężko mi w sobie zaakceptować?

Już mówię, uda! Naprawdę mam ogromne uda! Wiele z Was które widzi mnie tylko tutaj mówi " dziewczyno wcale nie masz wielkich ud co Ty pleciesz!" ale uwierzcie MAM! Nie przerabiam swoich zdjęć aby się wyszczuplić jednak jestem "mistrzem" w pozowaniu :-D Albo patrzę na te moja uda zbyt krytycznym wzrokiem! Pamiętam, że gdy ważyłam te 104kg moim marzeniem było kupić sobie rurki... Wtedy niestety miałam problem bo jeżeli spodnie pasowały w pasie to trzaskały w udach, a jeżeli pasowały w udach to wisiały w pasie. Nawet jeżeli jakieś znalazłam to i tak po miesiącu chodzenia przecierały mi się właśnie na tych cholernych udach, i musiałam dawać mojej babci która jest krawcową aby mi je łatała, wiem wstyd no ale cóż :-). Pomimo wszystko zawsze podchodziłam do życia z uśmiechem i może właśnie dlatego nikt nie dał mi nigdy odczuć, że jestem "inna". Pewnie jesteście ciekawi jak to było w szkole, kiedy byłam grubym dzieciakiem?

W podstawówce zdarzało się, że ktoś mnie wyzwał ale to nie były jakieś bardzo obraźliwe słowa bo zwyczajnie ich nie pamiętam, nigdy nie płakałam w koncie przez to i nigdy nie byłam szykanowana. Wydaję mi się, że to sprawa mojej samoakceptacji. Ludzie wybierają słabszych ja może byłam grubsza ale nie słabsza. Tak samo w gimnazjum, zresztą moje gimnazjum i podstawówka były w jednym budynku więc byli to Ci sami ludzie, plus parę nowych ale fantastycznych osób. W tym momencie muszę powiedzieć, że oddałabym dużo aby wrócić na jeden dzień do "3B". W technikum zaczęłam się już odchudzać także tam też nie słyszałam, nic obraźliwego. Może ktoś za moimi plecami coś o mnie mówił; tyle że to co za moimi plecami to totalnie mnie nie obchodzi... :-)