sobota, 10 grudnia 2016

#BLOGMAS w sobotę? To nie tak miało być! Pogadanka na temat ludzkiej głupoty! HELP!

#BLOGMAS'owa pogadanka :-)



Cześć Moje Fitnesiaki! Wiem, że #blogmas miał być tylko w dni robocze, a weekendy mieliście mieć wolne ode mnie, ale mam temat! Temat który całkowicie przypadkiem rzucił mi się w oczy na pewnym profilu na instagramie. Od razu chce uprzedzić, że to jest tylko moje zdanie i nie neguje nikogo za jego poglądy. A mianowicie: dlaczego odchudzanie traktujemy jako coś chwilowego? Schudnę do świąt, wesela, sylwestra, ślubu itp. Przecież to jest bezsensu, bo wtedy szybko nasze kilogramy wrócą. Ja od zawsze próbuję tłumaczyć, że dieta nie jest chwilowa to powinien być nasz nowy tryb życia, coś co z nami zostanie na zawsze. Dlatego jak słyszę, że ktoś od stycznia zaczyna dietować, więc do końca grudnia je słodycze aby się ich najeść na zapas to ch*j mnie strzela. A czemu chce zacząć dopiero od stycznia? Bo cytuję " w grudniu są święta i sylwester to bez sensu", gdyby każdy miał takie głupie myślenie to nie byłoby tylu mega metamorfoz. Ludzie gdy chcecie zgubić 5, 10, 15 kg to nie traktujcie tego chwilowo, zacznijcie tym żyć. Ja nigdy nie wróciłam do swoich nawyków z przed 4 lat, gdybym tak zrobiła kilogramy by wróciły szybko - a na szczęście nie wracają. A takie opychanie się słodyczami na zapas jest dla mnie nie do pojęcia. Na prawdę nie ogarniam tego bo jaki jest sens w wrzucaniu w siebie przez trzy tygodnie dużych ilości słodyczy, a potem przejściu na ścisłą dietę? To się nie uda. Skupmy się na tych słodyczach, ja nigdy nikomu nie proponuje nagłego odstawienia słodkości. Cukier uzależnia nas tak samo jak tytoń, alkohol, hazard. Komuś kto nie lubi słodyczy wydaję się to śmieszne, ale ja to rozumiem. Nie pale, piję okazjonalnie ale słodycze najchętniej jadłabym codziennie w dużych ilościach. Dlatego warto słodycze odstawiać pomału. Wyznaczyć sobie na początku dwa dni w tygodniu w które zjemy małą słodkość, potem zróbmy z tego jeden dzień a na koniec dwa dni ale w miesiącu. Wszystko pomału i z głową. Łatwo jest mi pisać "róbcie wszystko z głową" ale trudniej to wykonać. Myślę nad napisaniem posta o swoich wielkich wtopach "FITstajluu", jak przez swoją własną głupotę rujnuje zdrowie. Zabrzmiało groźnie, nie chodzi o jakieś zrujnowanie ogromne zdrowia ale są to przypadki które na ok. tydzień odsuwają mnie od treningu. No ale nie o tym miałam pisać, no i straciłam wątek! 
Mam nadzieję, że seria blogmas Wam się podoba. Ja jestem zachwycona bo wyświetlenia rosną a komentarzy jest coraz więcej. Na początku myślałam, że nie dam rady codziennie dodawać postów, że skończą mi się tematy ale jak na ten moment  to do 16.12 posty są już dawno gotowe . Na pewno czeka nas jeszcze ubieranie choinki i spotkanie z pewną blogerką. Przed  świętami mam spotkanie z super dziewczyną, mamy dla siebie paczuszki a zresztą na pewno u mnie i mam nadzieję, że u niej pojawi się fotorelacja z naszego spotkania! Jaram się :-)

Chyba chciałam sobie popisać do Was, tak po prostu :-)

 

2 komentarze:

  1. bo ludzie lubią iść na łatwiznę ;) i dlatego szukają diet cud, które w dwa tygodnie odmienią ich życie :) a tu niestety trzeba wysiłku i zaakceptowania tego, że bycie fit to styl życia a nie dwa tygodnie na ekstra dietce :)
    pozdrawiam
    http://zyciejakpomarancze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dużo dla mnie znaczy, jednak jeśli masz ochotę mnie obrażać to odpuść sobie :-)