poniedziałek, 19 czerwca 2017

Pohadanka : jak to było gdy ważyłam ponad 100kilo, dlaczego przeraziłam się ciąży oraz kto z FIT świata mnie denerwuję! | dowlaszpaula



Jak to było 40 kilo temu? Dostałam takie pytanie ostatnio od jednej z Was i zaczęłam się nad tym mocno zastanawiać. Teraz nie wyobrażam sobie aby ktoś położył mi na ramionach po 20 kilo i kazał z tym chodzić, spać i żyć. Niektórzy mówią " pewnie było ciężko Ci wiązać buty" - szczerze? NIE! Ja żyłam jak każdy człowiek. Miałam wtedy swój " najlepszy czas" 16 lat, imprezy, nowe znajomości i te n nadbagaż kilogramów mi nie przeszkadzał. Wiadomo, chciałabym cofnąć się i w wieku 16/17 lat mieć tą figurę co mam teraz no ale tak się nie da. Przeraża mnie ilość jedzenia którą jadłam. Codziennie rano nie jadłam w domu śniadanie tylko w szkole przed 8 wsuwałam puszkę coli ew. tymbrak oraz bumeranga ( taki rogal z kruchego ciasta,  środku ma czekoladę a na zewnątrz jest oblany lukrem), potem ładowałam w siebie mojego ulubionego batona 3bita, na lekcjach jadłyśmy chipsy i bułki z budyniem. Przecież NIE MA NIC GORSZEGO NIŻ TAKIE DROŻDZÓWKI NA ŚNIADANIE! Jak ja wtedy żyłam, czy ja nie widziałam w tym nic złego? Nie mogę tego zrozumieć. Gdy teraz myślę o swoim zachowaniu z przed lat to mam wrażenie, że piszę to o zupełnie obcej i w dodatku głupiej osobie. Bo sama sobie zrujnowałam figurę ale... zawsze byłam szczęśliwą osobą. Nigdy nie czułam się skrępowana chodziłam w krótkich spodenkach, opiętych legginsach i czułam się FANTASTYCZNIE, serio!



To nie jest tak, że ja teraz próbuję Wam wmówić jakieś kłamstwo, ja naprawdę czułam się w moim ciele dobrze. Więc po co zaczęłam się odchudzać? Sama nie wiem! Chyba chciałam pokazać sama
sobie, że jeśli czegoś chce to, to osiągnę! I pamiętam, że wstydziłam się o tym mówić komuś na początku, no bo wiecie jak to jest jak gruba osoba mówi, ze się odchudza to wszyscy zamiast ją wspierać to śmieją się z niej. U mnie już jak zobaczyli, ze coś się dzieje to mi kibicowali, nikt się nie śmiał. Potem zaczęłam wrzucać swoje fotki na fotobloga i chwalić się tym wszystkim, tam zebrało się bardzo dużo osób które mi kibicowały i ja znalazłam bardzo dużo dziewczyn które do tej pory śledzę i cieszę się ich sukcesami. Nie wiem jak ja mieściłam w siebie prawie codziennie po szkole dużego gyrosa, co piątek pizza a co sobotę mc Donald - naprawdę tak jadłam. Wstydzę się tego ale z drugiej strony najadłam się tego już na wszystkie lata. No dobra może nie na wszystkie bo czasem mam ogromną ochotę na coś nie zdrowego i raz na dwa miesiące jem albo pizze albo jakiegoś kebaba ale wszystko z rozsądkiem. Bo od jednej pizzy na jakiś czas nie utyjemy tym bardziej przy aktywności fizycznej. Achh jeśli już chodzi o aktywność fizyczną to ja kiedyś nienawidziłam ćwiczyć, nie mogłam się spocić bo szlak mnie trafiał a teraz nie skończę treningu dopóki pot mnie nie zalewa! Trochę mi się w głowie pomieszało bo jak teraz nie ćwiczę jeden dzień to mam wyrzuty sumienia, albo gorzej mam straszne sny!


Wczoraj jadłam nieregularnie i w dodatku zjadłam czekoladkę i gofra i śniło mi się, że ludzie mi gratulowali ciąży. A ja nie byłam w ciąży tylko tak mi brzuch od jedzenia urósł, więc byłam w ciąży ale spożywczej. Ej obudziłam się PRZERAŻONA! Kocham ćwiczyć, sprawia mi to ogromną radość gdy pobijam sama swoje rekordy. Nigdy nie byłam na siłowni ale umówmy mam w domu już tyle sprzętu, że daje radę robić to co potrzebuje! Bo jak ktoś chce to na YT jest tysiąc naprawdę godnych uwagi filmików, i nie chodzi mi o jakiś amatorów a o naprawdę osoby godne zaufania! Bo to, że ktoś wyskakuje na nas w każdych social mediach nagrywa jakieś mega "motywujące" gadki nie znaczy, że jest w tym dobry mam na myśli tutaj majewskiego i deynn - tyle ile o nich słyszy się złych opinii to aż głowa pęka! Ale jest cudowny Szymon Gaś który nawet przez swój kanał na YouTube potrafi nauczyć jak się robi poprawnie wszystkie ćwiczenia - i właśnie szkoda, że młode osoby nie biorą przykładu z kogoś takiego jak On! Bo cholernie przykro patrzy się na młode dziewczyny które wykańczają się na pseudo dietach... Ja pokazuję na swoim przykładzie co mi dało kopa, motywacje co ja jadłam co ćwiczyłam ale nie każe Wam robić tego samego! No ale ja nie mam takich zasięgów więc to co ja gadam i tak nie jest tak ważne! Zboczyłam trochę z tematu, ups... Kochani ale mam nadzieję, że podobał Wam się ten wpis, dajcie znać w komentarzach! ps. w środę o 10:00 przepis na tartę!


A mam na sobie:




7 komentarzy:

  1. Swietny wpis .Od dawna sledze Twoje wpisy na blogu i wczesniej fotoblogu.

    Mademoiselleshirley

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładnie napisane. Super, że pokazujesz wszystko na swoim przykładzie. Nie na każdego dieta czy ćwiczenia działają tak samo. To zależy od człowieka. Np. Ja jestem na redukcji od 8 tygodni, a brzuch wciąż mi starczy jak w ciąży. Inni po takim czasie mają kratę. Ale to nic, bo przecież chodzi o to, żeby samemu ze sobą czuć się dobrze. A jeśli ktoś Cię pochwali "przy okazji" to dodatkowo daje kopa. Pozdrawiam cieplutko.
    www.dobrastronamedalu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz... krytykowanie kogoś publicznie to chyba trochę zły pomysł. Nie znasz ich, a jednak starasz się do tego przekonać innych. Co do przemiany to jestem pod ogromnym wrażeniem, jestem pierwszy raz u Ciebie na blogu, ale być może pozostanę na dłużej. I jeszcze co do tych treningów codziennie, nie jest to dobry pomysł, mięśnie jednak potrzebują odpoczynku także jeśli jeden dzień odpoczniesz to zadziała to na Ciebie jeszcze bardziej pozytywnie i będziesz miała jeszcze więcej motywacji i energii na następne treningi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja nie krytykuję tylko wyrażam swoją opinię :-). Przecież ja nie trenuję codziennie mam 1/2 dni przerwy w tygodniu :-)))

      Usuń
  4. Czytam i jakbym czytała o sobie :) ja schudłam 34kg i też nie czułam się inna... miałam całkiem dobra kondycję i nawet faceci się mną interesowali :) gratuluję samozaparcia- teraz jestem w ciąży- ale jak urodzę to wracam do ćwiczeń (żadna ze mnie Lewandowska i wolałam nie ryzykować- ale na kanapie nie zaległam) i restrykcyjnej diety :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dużo dla mnie znaczy, jednak jeśli masz ochotę mnie obrażać to odpuść sobie :-)